Coraz więcej Holendrów pada ofiarą przedawkowania... silnych środków przeciwbólowych

  • Główna
  • /
  • Ciekawostki
  • /
  • 29 18:02:57 sierpnia 2018
  • /
  • 0 komentarzy
Coraz więcej Holendrów pada ofiarą przedawkowania... silnych środków przeciwbólowych

Jak wynika z opublikowanych pod koniec ubiegłego tygodnia analiz centrum badań toksykologicznych NVIC, w ciągu ostatnich dziesięciu lat sześciokrotnie wzrosła w Holandii liczba osób którym zdarzyło się przynajmniej raz przedawkować silne środki przeciwbólowe na receptę.

Raport największą uwagę zwraca na oksykodon - lek dwa razy silniejszy niż morfina, i mocno uzależniający gdy stosuje się go dłużej. Był on dawniej przepisywany wyłącznie pacjentom terminalnym (termin medyczny określający osoby których sposoby leczenia są nieznane, a ich choroba we wszystkich przypadkach nieuchronnie prowadzi do śmierci - nie da się ich więc leczyć przyczynowo, a jedynie objawowo), jednak od pewnego czasu lekarze w niektórych szpitalach stosują go już nawet przy zwykłych złamaniach.

Narkotyk podobny do heroiny

Euforia, senność, nudności, zaparcia, trudności z oddawaniem moczu, wysypka, zaczerwienienie skóry, zawroty głowy i wahania emocjonalne - to najczęściej spotykane skutki uboczne zażywania oksykodonu. Jest on również stosowany jako narkotyk (głównie w USA, Kanadzie i Australii), gdyż jego działanie - już w niewielkich dawkach medycznych - podobne jest do działania heroiny. Odnotowanych jest wiele przypadków śmiertelnych po jego zażyciu, często po podaniu równocześnie leków uspokajających, lub po spożyciu alkoholu.

Holandia

Co ciekawe, oksykodon jest dostępny także w polskich aptekach w postaci tabletek (Accordeon, Oxycontin, Oxydolor, Oxynorm i Reltebon) i roztworu do zastrzyków (Oxynorm) oraz w połączeniu z Naloksonem (tabletki Targin). Wszystkie te preparaty wymagają recept Rpw (wcześniej "recepty różowe", wypiywane chorym z tzw. bólem przewlekłym)

Bądź na bieżąco!

FB

(wnl/MediaNL/Wikipedia/foto(s):Pixabay)

Dodaj komentarz

Uznajemy wolność słowa i poglądów każdego naszego Czytelnika, jednak dodając swoje komentarze, prosimy o stosowanie się do zasad "netykiety". Dziękujemy.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Komentarze

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej