Flexpool, kontra (kolejne) święta spędzone w pracy...

  • Głosy czytelników
  • /
  • Mini felietony Rutkowskiego
  • /
  • 3 czerwca 2018
  • /
  • 0 komentarzy
Flexpool, kontra (kolejne) święta spędzone w pracy...

Zainspirowany jakże brutalną i smutną prawdą, którą poruszył kiedyś Pan Tomasz w kwestii Flexpool, chciałbym podzielić się jeszcze brutalniejszą i smutniejszą prawdą: święta w pracy. Można by rzec, kolejne święta w pracy... 

Flexpool

Parę słów odnośnie poprzedniego artykułu, jak to funkcjonuje i czym jest tak naprawdę Flexpool. Mianowicie brakiem pracy dla ciebie, ale za to przygotowaniem do ewentualnego zysku danej agencji pracy. Agencje są i chcą być przygotowane na ewentualne zamówienie zasobu ludzkiego. Oczywiście nie licząc się kompletnie właśnie z tym zasobem ludzkim, zapominając o tym, że to właśnie ten zasób zarabia dla nich pieniądze. Ciężkie euro, bardzo ciężkie euro, okazując jedynie totalną ignorancję oraz kompletny brak szacunku.

Holandia

W podzięce za nasze porozwalane na starość kręgosłupy, brak emerytury i rozbite rodziny. A BRAK ZYSKU TO NIE JEST STRATA! A parcie na sukces, dobrobyt, jest niewyobrażalne. Jak ja chciałbym, naprawdę, napisać coś pozytywnego - niestety widzę tylko... przemiał. Tak, przemiał, numerów, bezosobowych robotów, zarabiających pieniądze dla agencji nie dającej nic w zamian, przepraszam, dającej... strach i groźby, które stosują i to za przyzwoleniem osób na samej górze.

Cytryna i tampon

Pytanie ile razy można wyciskać cytrynę? Q...a, cytryn się w ogóle nie wyciska, z cytryny odkrawa się kawałek, używa, a użyty wyrzuca. Tak samo jak tampon. Tampon i cytryna, jakże dwa odrębne światy, ale jednak mające coś wspólnego. Tampon nasiąka i się go wymienia, jak nas. Nasiąkłeś, to na nowy cię zmienimy.

Holandia

Tylko że normalna kobieta, w swej kobiecości sama wie, czuje, że ten tampon trzeba zmienić. Niestety agencje pracy tego nie przyjmują pod uwagę. A co tam... niech się leje po nogach, przecież to nie moja krew. I cytryna, wyciśniemy ile się da, a jak już nic z ciebie nie wyciśniemy, to wiesz... bezosobowo się pożegnamy. Bez żadnego "trzymaj się stary, powodzenia, hasta la vista baby"...

Gnić na hotelu i na smutno pić wódkę

Dla paru osób na górze to nie tysiące pracowników, a jedynie kartka papieru z raportem, wynikiem finansowym. Niestety, kraj który ma tak wielkie doświadczenie z niewolnictwem, nadal niewolnictwo stosuje: prawo się zmieniło, a wyzysk pozostał. Firmowe hotele i ośrodki muszą być wypchane po brzegi - czy pracujesz czy nie, za zakwaterowanie zapłacisz i tak.

Holandia

Wszystkie agencje stosują tę samą brzydką metodę - żaden praktycznie pracownik na święta urlopu nie dostanie. Tylko i wyłącznie po to, aby gnić na hotelu i na smutno pić wódkę. Jeszcze brzydszą metodą jest planowanie w dni ustawowo od pracy wolne. O ile dane firmy pytają swoich kontraktowych pracowników czy łaskawie chcieliby przyjść do pracy, to agencje swoich pracowników nie pytają w ogóle, zwyczajnie planują i tyle... na Wielkanoc, Święta, Nowy Rok, Dzień Króla, Dzień Wyzwolenia, itp, itd. Słowo klucz? Pracownik 'tymczasowy'.

Śmieciowe umowy, a na nich ludzie - śmiecie?

Jak państwo zauważyli napisałem Pracownik z dużej litery, a tymczasowy z małej. Z szacunku dla jednego i z pogardą dla drugiego. Niestety agencje pracy podchodzą do tego troszkę inaczej. PRAWDZIWE jest to że jesteśmy pracownikami, nie tymczasowymi, ale REGULARNYMI, ale z punktu widzenia agencji i litery prawa pracy niestety tak nie jest.

Holandia

A mianowicie tak, że bardzo szumnie chwalą się swoimi pracownikami, są tacy dumni, pełni werwy, zapału i optymizmu dla jutrzejszego dnia pracy, a do gościa który ma naprawdę mały nieskomplikowany problem, ale jednak potrzebuje drobnej pomocy, co się powie? "Ależ przecież sam pan może sobie to załatwić..." - dalsza część brutalnej prawdy? Proszę... współczesne podejście do systemu pracy.

Przykład jakich wiele

Starszy pan, podchodzący pod 60-tkę, pracuje dla agencji w tej chwili już 16 lat. Nigdy się nie spóźnił, nie zapił, nigdy nie był przeziębiony (a przecież nieraz był, ale wstał przecierpiał i pojechał do pracy). Przez tyle lat... ale nie zna języka. Nie jest ujmą nieznajomość języka - dzieciakom przychodzi to dosyć łatwo, ale starszemu człowiekowi trudniej. I ten pan zadzwonił do głównego biura, z drobną prośbą o pomoc: aby jedynie zadzwonić do lekarza i umówić go na wizytę. Co usłyszał? "Ja nie mam obowiązku tego robić, i tego robić nie będę, sam pan sobie to musi załatwić!".

Holandia

Tyle lat pracy, a jakaś gówniara nie mogła poświęcić minuty, aby wykonać dla niego telefon... Wyzysk i niewolnictwo... napychamy komuś kabzy, a na sam koniec zostajemy z ręką w nocniku, starzy, schorowani, bez emerytury, bez świadczeń. A te parę srebrników które zarobiliśmy, dawno się rozeszły...

Święta w pracy, bo mleka zabraknie?

Wracając do tematu głównego: "dni ustawowo wolne od pracy" - tak, ale nie dla nas. Zwyczajnie jesteś zaplanowany i już. Niby w państwie prawa, demokracji, stosuje się współczesny system niewolnictwa. Nie przyjdziesz do pracy, to jutro się nie pokazuj. I to wszystko zgodnie z ABU-CAO, czyli Układem zbiorowym pracy dla pracowników tymczasowych. Tak doskonale zaprojektowanym, aby wyzysk był jak największy.

Holandia

Do jakiej firmy byśmy się nie udali, to najczarniejszą robotę wykonują Kto? Polacy. Holender to sobie kwiatki pojedzie z rodziną oglądać, a ty będziesz zaplanowany! I nikt cię nie zapyta, czy chcesz. Nikt nie zapyta czy może chcesz wolne, z własnymi dziećmi podzielić się opłatkiem. Przychodzisz do pracy i już. Bardzo jest to krzywdzące - ty masz przyjść za mnie, bo? Jutro mleka w "naszym" supermarkecie zabraknie?

Holandia

 

 

Świątek, piątek czy niedziela,

Każdy Polak zapierdziela

My się za to pobawimy

Króla od was pozdrowimy

Nam na lepszy świat się zmienia

Wy zbierajcie zamówienia

 

Holandia

Jakże bolesny i nieprzyjemny temat. NIKT NAS NIE PYTA CZY CHCEMY, MY MUSIMY! Innym wolno, a nam się każe. Nieznajomość języka, parcie na pracę, jest wykorzystywane maksymalnie. Nikt nie pomyśli o tym, że chcielibyśmy z rodziną pójść choćby na Pasterkę. Traktują nas jak niewolników, a o innych aspektach napiszę później: daleki jestem od rasizmu, nienawidzę rasizmu i rasistów, ale niestety będzie trzeba o tym wspomnieć...

Pozdrawiam serdecznie...


 

Adam Rutkowski

(3 czerwca 2018, Boskoop, Holandia)

 

Bądź na bieżąco!

FB

Dodaj komentarz

Uznajemy wolność słowa i poglądów każdego naszego Czytelnika, jednak dodając swoje komentarze, prosimy o stosowanie się do zasad "netykiety". Dziękujemy.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Komentarze

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej