Polski emeryt w Holandii kontra służba zdrowia, czyli kto płaci za leczenie?

  • Głosy czytelników
  • /
  • Spostrzeżenia i porady
  • /
  • 19 00:00:00 sierpnia 2015
  • /
  • 2 komentarze
Polski emeryt w Holandii kontra służba zdrowia, czyli kto płaci za leczenie?

Z redakcyjnej poczty: "Witam serdecznie. Ponieważ uznałam że problem zawarty w tytule listu może dotyczyć większej ilości osób (również odwiedzających Holandię turystycznie), postanowiłam opisać własny przypadek, mając nadzieję że to moje doświadczenie będzie pomocne innym. Jeśli nie teraz, to pewnie kiedyś w przyszłości.

Mieszkam w Holandii od ponad roku z partnerem Holendrem, jestem na polskiej emeryturze i tam mam ubezpieczenie z ZUS oraz wyrobioną przed wyjazdem europejską kartę ubezpieczenia zdrowotnego EKUZ. Mam zezwolenie na pobyt stały, zameldowanie, przydzielony numer ewidencyjno-fiskalny i... no właśnie. Ten pozorny spokój trwał do czasu, aż jako mieszkaniec gminy dostałam pocztą propozycję zrobienia bezpłatnych badań kontrolnych w kierunku raka. Super sprawa, ale aby odesłać zgłoszenie, trzeba w nim podać nazwisko lekarza rodzinnego, jego telefon, itp, itd. 

 
wyszomirska1
 
Co więc zrobić? Kees powiedział mi, że nie mogę tu korzystać z wizyt u lekarza ani robić takich badań, bo nie mam ubezpieczenia w Holandii. Z kolei polski ZUS mi odpowiada, że jak tu się ubezpieczę, to zabiorą mi nie dość że ubezpieczenie w Polsce, to jeszcze i emeryturę. Czyli co? Trzeba umrzeć, bo nie można raz w roku się skontrolować? To nieco dziwne, bo kupowałam tu leki które lekarz rodzinny partnera wypisywał mi na poważne przeziębienie (antybiotyki) i za które miałam zwrot części kosztów z Polski, a badań i kontroli mieć nie mogę? Wyjazd na kontrolę do Polski okazał się również niemożliwy - mój partner, facet "do tańca i różańca", choć bardzo młodo wyglądający to starszy ode mnie o 15 lat, diabetyk cierpiący na hipoglikemię pocukrzycową, nieszczęśliwie doznał otwartego złamania nogi... . Musiałam zostać i się nim opiekować. 
 
wyszomirska3
 
Nie mając tutaj praktycznie nikogo kto mógłby mi doradzić, zwróciłam się więc do Redakcji wiatraczek.nl Poradzili mi, aby przede wszystkim wziąć sprawy we własne ręce, i w pierwszej kolejności skontaktować się z polskim NFZ, a jeśli to nie pomoże, z naszą Ambasadą w Hadze. Proste i skuteczne. Głównie dzięki Ambasadzie, która zaleciła szczerą rozmowę z naszym lekarzem rodzinnym. W jej trakcie okazało się, że wystarczy złozyć do szpitala kopie dokumentów (dowód osobisty, EKUZ), skąd wkrótce oddzwonili z informacją że w przypadku hospitalizacji, wykonywania analizy (krew, mocz, itd), RTG, a nawet zwykłych konsultacji lekarskich, wszystko jest dla mnie dostępne, a oni bezpośrednio obciążają mojego polskiego ubezpieczyciela i się z nim rozliczają. Ja tu nic nie płacę, ani nie pośredniczę w opłatach. 
 
wyszomirska2
 
Natomiast nasz NFZ chyba chciał sobie trochę kasy zaoszczędzić, bo powiedzieli mi że "Holandia podejmie się leczenia tylko w nagłych wypadkach, a resztę trzeba robić w Polsce". Wcale nieprawda. Będąc w Holandii teraz już wiem, że mogę nawet dla świętego spokoju porobić sobie badania kontrolne. Przysłali mi nawet powtórne przypomnienie o terminie. Dbają tu o mnie... "
 
wyszomirska4
 
Pozdrawiam wszystkich serdecznie,
Elżbieta Wyszomirska
(Zuidwolde, Drenthe, Holandia)
Dodaj komentarz

Uznajemy wolność słowa i poglądów każdego naszego Czytelnika, jednak dodając swoje komentarze, prosimy o stosowanie się do zasad "netykiety". Dziękujemy.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Komentarze

Elżbieta pisze:

7 lipca 2018 o

Wracając do tego artykułu , po kilku latach zmieniło się troszkę. Zdjagnozowano tu u mnie nowotwór ,owszem na kartę EKUZ miałam operację radioterapię i wszelkie pomoce ,włącznie z pielęgniarką w domu i laborantki apteka,lekarz wszyscy do domu przyjeżdżali ,ale ,no właśnie ale . Ponieważ takie choroby wymagają długiego leczenia ,kontroli ,karta EKUZ jest nie wystarczająca ,zaproponowano mu wyrobienie formularza S1 co to oznacza : jestem nadal na ubezpieczeniu polskim ,lekarze rozliczają sie bezpośrednio z NFZ w Polsce , a tu muszę opłacić raz na rok 270 euro , za leki i nie ważne ,czy przekroczę tą sumę ,czy nie ,cały rok mam leki za tę sumę , za przyjazd laborantki ,lekarza ,czy telefon do lekarza ,muszę zapłacić z własnych funduszy . Nie są to duże sumy i pewnie dojazd do laboratorium .czy lekarza ,czy do apteki drożej by kosztował . Ale na S1 mam wszelkie możliwości na stałe .Więc karta EKUZ ,nie dokładnie informuje ,nie tylko doraźne leczenie ,bo na tej karcie długo leczyłam się po operacji .Dla mojej wygody i nie wypełniania do NFZ formularzy o zwrot kosztów za leki ,co poczta pożerała za taki list 14 euro ,więc dlatego lepszy jest formularz S1

iwona pisze:

22 czerwca 2016 o 16:14

Bardzo pani dziekuje za informacje, tez mieliśmy wiele problemów jeśli chodzi o moją mamę.

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej