Holandia: Dlaczego wiatraki stoją, gdy przecież wieje?

Aktualności | 15-03-2025 | 11:00 | Czas czytania: 6 minut

Oprócz tego że porusza flagi, dmucha w żagle i kręci zabytkowymi wiatrakami, wiatr w Holandii napędza też turbiny wiatrowe. Tylko dlaczego niektóre z nich stoją nieruchomo, mimo że warunki do pracy są idealne? Jeśli kiedykolwiek się nad tym zastanawiałeś, to nie jesteś sam. Oto odpowiedzi, które wyjaśnią to dziwne zjawisko.

1. Za dużo energii – a sieć nie daje rady

Wygląda to jak scenariusz z filmów o przyszłości, ale to niestety rzeczywistość: Holandia produkuje za dużo energii, a sieć energetyczna nie nadąża jej przyjąć. Wiatraki wytwarzają zbyt dużo prądu, którego sieć nie może pomieścić. Skoro nie ma gdzie tej energii dać, to po prostu… się ją wyłącza.

Ale to nie koniec absurdów. Nadmiar energii może powodować, że cena prądu spada do poziomu, gdzie bardziej opłaca się wyłączyć wiatrak, niż pozwolić mu produkować prąd. Tak, dobrze przeczytałeś – nadmiar energii to dla sieci problem, bo robi się jej po prostu za dużo.

I teraz najlepsze: wyobraź sobie, że ta nadmiarowa energia mogłaby zostać zmagazynowana, żeby wykorzystać ją później – na przykład do ładowania samochodów elektrycznych. Taki zapas energii sprawiłby, że ładowanie aut byłoby tańsze. Ale w Holandii, jak zawsze, nie ma nic za darmo. Zamiast stworzyć system magazynowania energii, wiatraki po prostu stoją. W końcu, po co dbać o przyszłość, skoro dzisiaj można się przejmować tylko tym, żeby cena prądu nie spadła za bardzo?

2. Cienie – wiatrak, który nie chce przeszkadzać

Ale to nie tylko kwestie techniczne! Wiatrak w Holandii musi się też dostosować do przepisów, które zabraniają rzucania cienia na okna mieszkańców. Tak, dobrze przeczytałeś. Jeśli wiatrak rzuca cień na czyjeś okna przez więcej niż 20 minut dziennie, to ma obowiązek… się zatrzymać. Co więcej, przez 17 dni w roku cień nie może być dłuższy niż 20 minut dziennie. Wiatrak ma więc działać w sposób “sąsiedzko przyjazny”.

Tak, Holandia jest tak ekologiczna, że wiatraki muszą liczyć się z tym, kiedy pada cień. I gdy już zdecydują się stanąć na chwilę, nikt nie wpadnie na pomysł, żeby może tę zatrzymaną energię przechować. Po co to robić, skoro można po prostu spełnić wymogi prawa i pozostać w zgodzie z regulacjami?

3. Konserwacja – bo nie ma idealnych maszyn

Wiatraki są skomplikowaną technologią, jak każda maszyna. Potrzebują konserwacji. Czasami muszą stanąć, żeby je sprawdzić, naprawić lub wymienić zużyte części. Tak samo jak samochód, wiatrak od czasu do czasu potrzebuje przeglądu, bo przecież nie jest niezniszczalny….

4. Zbyt mocny wiatr – czyli granice wytrzymałości

I jeszcze jeden powód, dla którego wiatrak może stanąć – zbyt silny wiatr. Wiatrak ma swoje limity. Kiedy wiatr osiągnie zbyt dużą prędkość, wiatrak zwalnia. I choć może to brzmieć jak wymówka, to w rzeczywistości tak jest – wiatr może uszkodzić wiatrak. Wiatraki nie są niezniszczalne, mimo że wydają się być w stanie wytrzymać wszystko. Więc gdy nadchodzi huragan, lepiej dać im chwilę przerwy.


Podsumowanie

Wiatraki w Holandii mają swoje powody, by czasami stanąć w miejscu, ale te powody są bardziej złożone, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. Nadmiar energii, cienie dla sąsiadów, konserwacja i zbyt silny wiatr – wszystko to wpływa na to, czy wiatrak pracuje, czy odpoczywa. I choć wiele z tych powodów brzmi jak problem do rozwiązania, w Holandii zamiast myśleć o magazynowaniu nadmiarowej energii czy tanim ładowaniu samochodów elektrycznych, wiatraki po prostu stoją. A jak to w Holandii bywa, nie ma nic za darmo – nawet wiatrak musi spełniać przepisowe standardy. Cóż, może kiedyś, za kilka lat, ktoś pomyśli o bardziej efektywnym wykorzystaniu tej energii. Ale na razie, lepiej się przyzwyczaić do wiatraków w roli statystów w ekologicznym teatrze.

Komentarz redakcji

…Ale może tak naprawdę nie chodzi o to, że wiatraki nie mają gdzie tej energii dać. Może to po prostu wygodny sposób na pokazanie, że przecież nadal potrzebujemy paliw kopalnych? W końcu, co by się stało, gdybyśmy od razu przestali korzystać z węgla, ropy i gazu? No tak, wtedy nasza sieć energetyczna, pełna wiatraków i paneli słonecznych, byłaby… za mocno obciążona.

A teraz pomyśl o tym, jak politycy opóźniają zmianę na lepsze. Wszyscy mówią o „zielonej energii”, ale w rzeczywistości niewielu chce się naprawdę poświęcić i całkowicie zrezygnować z paliw kopalnych. Zamiast wykorzystać nadmiar energii odnawialnej, by zasilić nasze miasta i auta elektryczne, trzymamy się starego systemu, który jest wygodniejszy, choć wcale nie ekologiczny.

Kiedyś pewnie będziemy żyli tylko z energii odnawialnej – ale na pewno nie w najbliższym czasie. Bo przecież najłatwiej jest mówić, że „paliw kopalnych używamy za długo” i obiecywać, że wkrótce wszystko się zmieni. Tylko że te zmiany zawsze są tak odległe, że nigdy nie ma potrzeby, by rzeczywiście zrobić coś, co wymaga szybkich działań. Wiatraki stoją, a politycy świętują kolejne „zielone” deklaracje, które i tak niczego nie zmieniają.

A kto na tym zarabia? No, ci, którzy trzymają rękę na rynku paliw kopalnych. Przecież producenci ropy, gazu i węgla nie pozwolą na szybkie odcięcie od ich towarów – to byłoby dla nich katastrofą. Dla nich, każda zwłoka to większe zyski. To tak, jakbyśmy przez jakiś czas jeszcze kupowali stare technologie i energię, które i tak przecież mogłyby być już zastąpione przez coś lepszego. Łatwiej jest zarabiać na opóźnieniach, bo wtedy nie tracimy dużych rynków, które wciąż chcą paliw kopalnych. I tak to się kręci – stary system wciąż daje im zarobić, a my czekamy na „przyszłość” energetyczną, która… jakoś zawsze jest na horyzoncie, ale nigdy nie dochodzi.

I co się dzieje, gdy nie ma wiatru ani słońca? Czysta bzdura (czytaj w posłowiu), ale oczywiście, wtedy nagle staje się jasne, że energia odnawialna to wciąż tylko część układanki. Kiedy wiatraki nie kręcą się, a panele słoneczne milczą, musimy wrócić do tradycyjnych źródeł energii, bo sieć nie wytrzyma bez paliw kopalnych. To znowu pokazuje, jak bardzo jesteśmy zależni od starego systemu. Wiatr i słońce to tylko dodatek – ale wciąż nie mamy rozwiązań, które by to wszystko zbilansowały na stałe. I tak, wracamy do ropy i gazu, bo musimy, by wszystko nie stanęło.

Posłowie:

Na koniec warto przypomnieć, że ludzki strach przed tym, że wiatr i słońce nagle przestaną działać, jest absolutnie nieuzasadniony. Wiatr jest wynikiem naturalnych procesów atmosferycznych, które nie znikną za naszego życia, a słońce będzie świecić przez miliardy lat. Oczywiście, czasem może być bezwietrznie, a słońce schowa się za chmurami, ale to tylko chwilowe zjawiska. W rzeczywistości, gdyby ktoś próbował nas przekonać, że wiatry i słońce całkowicie znikną, można by to uznać za niepoparty żadnym naukowym dowodem strach. I tak, pomimo tego, że nasze systemy energetyczne muszą radzić sobie z przerwami w produkcji energii, to w żadnym wypadku nie oznacza to końca naszych źródeł odnawialnych.

Dopóki Ziemia nie zniknie, wiatr i słońce będą miały się dobrze. A jeśli ktoś próbuje nas przekonać, że musimy bać się ich braku, to tylko po to, by zapewnić sobie zyski z tych tradycyjnych źródeł energii, które tak chętnie są wciąż wykorzystywane.

(holandia.online/wnl/foto(s):Pixabay/Pexels/AI/archiwum)

Wiatraczek
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.