Co płynie w amsterdamskich kanałach? Lepiej nie pytaj….
Aktualności | 20-03-2025 | 11:00| Czas czytania: 3 minuty
Kiedyś Amsterdam kojarzył się z tulipanami, rowerami i Rembrandtem. Dziś dorzucamy do tej listy coś nowego – najwyższe stężenie narkotyków w ściekach w całej Europie! Tak przynajmniej wynika z badań Europejskiej Agencji ds. Narkotyków (EUDA), która przeanalizowała odpływy w 128 miastach na kontynencie. Wnioski? Amsterdam triumfuje w kategorii 3,4-metylenodioksymetamfetaminy (MDMA, znanej szerzej jako ecstasy), cannabis i ketaminy, a w konkurencji kokainy musi uznać wyższość tylko Antwerpii. No cóż, złoto, srebro i brąz – Holandia nie odpuszcza na żadnym froncie. Gdyby narkotyki były dyscypliną olimpijską, flaga Amsterdamu powiewałaby dumnie na podium 😀

Co płynie w kanałach Amsterdamu?
Z raportu EUDA wynika, że amsterdamskie ścieki zawierają więcej MDMA niż jakiekolwiek inne miasto w Europie. Co więcej, w tyle zostają także inne holenderskie metropolie – Rotterdam i Utrecht. Jakby tego było mało, Amsterdam zajmuje pierwsze miejsce w kategorii cannabis i ketaminy, a w wyścigu na kokainę przegrywa jedynie z Antwerpią.

Skąd jednak narkotyki w kanałach? Teoretycznie ścieki powinny być odprowadzane oddzielnym systemem, ale praktyka bywa inna. Część starszych budynków wciąż może odprowadzać nieoczyszczone ścieki wprost do wód kanałów, a właściciele łodzi bywają wyjątkowo kreatywni w kwestii usuwania odpadów. Do tego dochodzą przeciążenia kanalizacji po intensywnych opadach deszczu, kiedy to ścieki mieszają się z wodą w kanałach. A więc tak – w Amsterdamie nawet kaczki mogą mieć nieco bardziej wyluzowany dzień 😉

Czy Amsterdam to narkotykowa stolica Europy?
Oczywiście można by się zastanawiać, czy to oznacza, że w Amsterdamie wszyscy są na haju. Może po prostu mają wyjątkowo skuteczny monitoring ścieków? Tak czy siak…. w kraju, gdzie od dekad obowiązuje „polityka tolerancji”, zaskoczeniem jest chyba tylko to, że ktoś jeszcze udaje, że problemu nie ma 🙂

Możemy też rozważyć „pozytywne” aspekty – może amsterdamskie ryby i kaczki są bardziej wyluzowane niż ich europejscy koledzy? Może rowerzyści lawirujący między tramwajami bez strachu to efekt nie tylko wieloletniego treningu, ale i specyficznego „dopingu” z kranówki? Może w przyszłości zamiast energii odnawialnej miasto zacznie eksportować… no cóż, wodę? 😀

Kto jeszcze bierze?
Nie tylko Amsterdam tonie w chemicznym koktajlu. Z raportu wynika, że kokaina dominuje w Belgii, Holandii i Hiszpanii, a amfetamina najlepiej ma się w Szwecji, Niemczech i Norwegii. Krótko mówiąc, każdy kraj ma swoje specjalności, niczym w kulinarnym przewodniku Michelin – tylko zamiast legalnych serów i win mamy nielegalne zielsko i prochy. Ciekawe, kiedy powstanie ranking „najbardziej naćpanych ścieków świata” i kto zgarnie główną nagrodę 😉

Wnioski? To zależy, kto pyta
Dla turystów – gratulacje, odwiedzacie miasto, w którym nawet ścieki są bardziej „wesołe” niż gdzie indziej. Dla władz – czas na refleksję, czy polityka tolerancji nie zaczyna przegrywać z rzeczywistością. A dla mieszkańców? Cóż, przynajmniej wiadomo, dlaczego woda z kranu ma taki specyficzny aromat…. 🙂

Może zamiast zakazu palenia trawki na ulicach, miasto powinno wprowadzić obowiązkowe testy wody pitnej? Albo lepiej – nową linię turystyczną: „Amsterdam na haju – śladem ściekowych odkryć”? Już widzę te reklamy: „Spróbuj naszej kranówki – w pakiecie MDMA, cannabis i szczypta ketaminy!” 😉

Czy władze coś z tym zrobią? Pewnie nie, bo turystyka narkotykowa przynosi zbyt duże dochody. A tymczasem Amsterdam wciąż płynie na fali – dosłownie i w przenośni 🙂

(holandia.online/wnl/MediaNL/foto(s):AI)